Podkopano większość ustaleń
Od ujawnienia treści raportów dotyczących ustalenia przyczyn i przebiegu tragedii samolotu prezydenckiego minęło już sporo czasu. Wiele osób twierdziło wtedy, że wszystko już wiadomo i nie ma co drążyć. Tylko dlaczego wciąż pojawiają się jakieś nowe okoliczności świadczące o tym, że tak naprawdę to nie wiadomo nic?

Media co chwilę donoszą o jakichś nowych okolicznościach w śledztwie dotyczącym katastrofy smoleńskiej. Część z nich jest tak wstrząsająca, że nawet osoby, którym nigdy nie przyszłaby do głowy myśl, że tragedia ta mogła nie być dziełem przypadku, zaczynają się zastanawiać „a co jeśli?”. Można bowiem wierzyć w coś takiego, jak splot nieszczęśliwych wypadków. Jednak gdy takich przypadkowych okoliczności robi się zbyt wiele pojawiają się podejrzenia. Tym bardziej, że owa przypadkowość to nie jedyne, co oddziałuje na ludzką wyobraźnię. Raz po raz przecież słyszy się informacje, które świadczą o tym, że dotychczasowa wiedza na temat katastrofy jest niepełna, a czasem wręcz sprzeczna ze stanem faktycznym. Dlaczego bowiem dopiero dzisiaj media podały do wiadomości, że generała, którego oskarżono już o niemal wszystko (włącznie z wywieraniem nacisku i byciem pod wpływem alkoholu) nie było wcale w momencie katastrofy w kokpicie? To przecież jawnie stoi w sprzeczności z ustaleniami rosyjskiej komisji. Czy to kolejny niezamierzony błąd lub niefortunny zbieg okoliczności? Coraz bardziej to wątpliwe.